Parkour jest rodzajem sportu znanym przede wszystkim we Francji. Polega on na pokonywaniu przeszkód w bardzo prosty, szybki i bezbolesny sposób. Producenci filmowi mają w tym temacie szerokie pole do popisu. Niestety, twórcy pomyśleli, że lepiej skopiować "13 Dzielnicę", niż stworzyć nową historię godną zapamiętania.
Zacznijmy od tego, że film nie jest kopią, a odświeżoną wersją tworu z 2004 roku. Tajny agent Damien grany przez Paula Walkera ma za zadanie znaleźć rakietę z głowicą nuklearną w ciągu 24 godzin. Wszystkie tropy prowadzą do owianego złą sławą handlarza narkotyków rezydującego w tytułowej dzielnicy dystopijnego Detroit. Całkiem przypadkowo spotyka on Lino (w tej roli David Belle), który ma osobiste porachunki z gangsterem. Od tej pory postanawiają połączyć siły i zmierzyć się z zagrażającym miastu baronem.
Luc Besson i Bibi Naceri, nie silili się nad remake'em filmu, moim skromnym zdaniem, dobrego. Akcja rozwija się szybko, więc nie musimy rządni walki nie muszą czekać. Cały scenariusz ma sens, acz sprawia wrażenie pisanego na kolanie. Takie uczucie odnosiłem też oglądając pierwowzór. Zakończenie, co prawda, potrafiło zaskoczyć, ale po prostu nie pasowało do reszty. Na szczęście producenci poprosili o ponowne wystąpienie Davida Belle'a, znanego z pierwszej części. Paul Walker, jak i reszta aktorów, sprawdzili się dobrze i nie mam do nich zastrzeżeń. Film opiera się na czystej, wartkiej akcji, trzyma tempo i wcale nie nudzi. Ujrzymy walkę, pościgi, strzały i wiele więcej. Co do efektów to ujrzymy ich mało, a nie podobał mi się tylko wybuch granatu który wyglądał po prostu, jakby tworzył to amator zaczynający pracę w Vegasie.
Materie przygrywające nam podczas działań bohaterów, są dobre jak na film akcji, acz nie słuchałbym ich podczas surfowania po internecie, jak miało to miejsce z soundtrackiem z GTA V. Na pochwałę zasługuje utwór I'm the Man w wykonaniu Aloe Blacca, bo ten utwór, choć leciał przy końcówce filmu, zapadł mi w pamięć.
Brick Mansions jest remake'em wysokiej klasy, tylko dobrego filmu. Rozumiem zamierzenia twórców, ale gdyby tylko chcieli, stworzyliby coś lepszego, o lepszej fabule, w której Paul Walker dałby z siebie wszystko. Mimo wszystko, Brick Mansions jest bardzo dobrą produkcją, przy której można się odstresować i poleciłbym ją każdemu, kto polubił 13 Dzielnicę, bądź parkour, a biorąc pod uwagę, że jest to jeden z ostatnich filmów ze świętej pamięci Paulem Walkerem, traktuję to jako produkcję obowiązkową.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz