Wizja ameryki w której przez jedną noc w roku, ludzie mogą wyjść i kraść, podpalać, a tym bardziej zabijać, jest ciekawa. Pomysł, można by rzec, oryginalny i zapowiedź dobrego filmu. Niestety, nie zawsze wszystko toczy się po naszej myśli...
Noc Oczyszczenia powstała za sprawą Jamesa DeMonaco, niezbyt dobrze ocenianego reżysera. Fabuła filmu dzieje się w niedalekiej przyszłości. Nowi ojcowie założyciele chcąc odbudować Amerykę, a tym zmniejszyć bezrobocie i liczbę bezdomnych, wprowadzili w życie nową ustawę zwaną Czystką. W czasie tej czystki (12 godzin) na ulicę może być każdy, kto jest żądny krwi i zabijać wszystkich, którzy staną mu na drodze, bądź kogoś, kto kiedyś sobie u niego nagrabił. Pewna bogata rodzina, przyjmuje do domu bezdomnego weterana wojskowego, który jest poszukiwany przez parę osób. tu zaczynają się problemy.
Cała fabuła potrafi zaciekawić do 2/3 filmu. Dalej zaczynają się jakieś bezsensowne zawirowania pokazujące głupotę tego filmu. Boli też to, że twórcy postanowili zamienić thriller w horror, dodając tu i ówdzie dziwne zachowania, krzyki i totalną ciemność. Nie jest to straszne, ale chyba takie były zamiary DeMonaco. Zakończenie filmu nie podobało mi się i nie sprawiło, że potem rozmyślałem nad nim. Podobała mi się za to zmiana postaci, które na początku chciały żyć bezpiecznie, ale jak co do czego przyszło sięgnęły po broń, by bronić się nawzajem.
Jedyny utwór dźwiękowy jaki wpada w ucho, to ten na początku pokazujący to, co dzieje się na ulicach w czasie czystki. Reszta to zwykłe ambienty, których jest zresztą mało.
Film jest nieciekawy, jak zresztą w wiele innych produkcji tego reżysera. Szkoda, czekam na wydanie DVD filmu Noc Oczyszczenia: Anarchia, który zapowiada się lepiej. Miejmy nadzieję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz